poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 1

Victoria's POV
  
   Kolejna przeprowadzka.
Mam nadzieję, że już ostatnia.
Tata dostał niedawno pracę tutaj, w Stratford i razem z moją mamą Anne i młodszym bratem Loganem byliśmy zmuszeni do zmiany naszego miejsca zamieszkania. Wcześniej mieszkaliśmy w Leeds, w Anglii, ale tata stracił pracę i dlatego teraz jesteśmy tu.
Pracę w Kanadzie pomogła znaleźć tacie ciocia Clara, ktróra jest siostrą mojej mamy i mamą mojej siostry ciotecznej Rose. Są one naszą najbliższą rodziną, oprócz nich mam jeszcze dziadków w Toronto. Rose z ciocią mieszkały kilka domów od nas i właśnie dzisiaj miały wpaść do nas na kolację.
- *puk puk*
- Ja otworzę! - krzyknęłam zbiegając na dół po schodach.
Otworzyłam drzwi wejściowe, a przede mną stanęły dwie bardzo dobrze znane mi postacie.
- Hej Rosie hej ciociu. - powiedziałam przytulając je.
- Hej Victoria - odpowiedziały niemal jednocześnie.
Po chwili razem weszłyśmy do środka.
- Witaj Anne, cześć Derek - ciocia Clara przywitała się z moimi rodzicami.
- Dzień dobry - powiedziała Rose
- Cześć dziewczyny - odpowiedzieli razem moi rodzice.
-Logan zejdź na dół, przyszła ciocia i Rose. - krzyknęła głośno moja mama.
Po chwili można było usłyszeć ciężkie kroki mojego młodszego brata.
- Hej - powiedział Logan jak zawsze monotonnie. Był zły. Z resztą nie dziwię mu się. Zły był za to, że musieliśmy się przeprowadzić. Tam miał przyjaciół, dziewczynę, z którą musiał zerwać, bo jak twierdził 'związek na odległość to nie jest coś dla niego'.
- Cześć Logan. - przywitała się z nim ciocia Clara.
- Hej - odpowiedziała Rose.
- Chodźmy do salonu, kolacja jest uż gotowa - powiedziała moja mama i zaprowadziła nas do pokoju gościnnego.
Logan nie odzywał się do nikogo, za to mama i ciocia Clara cały czas wymieniały się najnowszymi plotkami. Ja razem z Rose postanowiłyśmy pójść do mojego pokoju i tak jak mama z ciocią, chciałyśmy trochę poplotkować.
- Jak tam po przeprowadzce? - zapytała już siedząca na moim łóżku Rose.
- Można powiedzieć, że dobrze, chociaż mam już dosyć rozpakowywania tych wszystkich rzeczy.
- Hyh, współczuje.
- Ta, dzięki Rose.
- Och, dobra już... Normalnie nie mogę się doczekać aż poznam Cię ze Steph i Bellą. - powiedziała Rose zmieniając temat.
- Ja też już chciałabym je poznać. - odpowiedziałam posyłając jej mój najszczerszy uśmiech.
Rozmawiałyśmy razem jeszcze jakąś godzinę. Później razem z Rose wybrałyśmy mi ciuchy na jutro do szkoły. Potem przyszła do nas ciocia i powiedziała, że muszą już iść, bo rano trzeba wstać do szkoły.
Pożegnałyśmy się i poszły.
Ja poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, umyłam głowę, zęby i włosy i przebrałam się w pidżamę. Gdy wyszłam z łazienki usłyszałam wibrację mojego telefonu. Okazało się, że dostałam sms-a.

Od : Rose

Będę jutro po ciebie o 7.30 :)
Dobrej nocki Vickey :*

Do : Rose

Okej, będę gotowa :)
Dobranoc Rosie <33

Odłożyłam mojego I'phona na szafkę, zgasiłam światło  i położyłam się spać.
Z samego rana obudziły mnie krzyki mojej mamy i Logana dochodzące z dołu.
- Nie pyskuj Logan! - mama krzyknęła do niego.
Zawsze używała tych słów, gdy ja albo Logan mieliśmy lepsze argumenty.
- Przecież ja nic takiego nie powiedziałem! - odkrzyknął jej oburzony Logan.
- Idź do samochodu, a ja idę obudzić Victorię. Porozmawiamy jak wrócę z pracy.  - powiedziała mama.
Po chwili usłyszałam jak moja mama wchodzi po schodach i otwiera drzwi do mojego pokoju.
- Victoria wstawaj.
- No juuuuuuuż. - odpowiedziałam zmęczona .
- Szybko, ja jadę odwieźć Logana i jadę do pracy, a taty już nie ma. - wypowiedziała to pospieszając mnie.
- Okej, już wstaje. - powiedziałam i zaczęłam podnosić się z łóżka.
- Dobrze, to my jedziemy, pa. I nie zapomnij wziąć kluczy. - powiedziała wychodząc.
- Ok, pa mamo. - odpowiedziałam i weszłam do łazienki.
Wzięłam prysznic, umyłam zęby, uczesałam się i ubrałam w ciuchy wcześniej wybrane przeze mnie i Rose. Były to : czarne getry, kremowo-pudrowy sweter, złoty łańcuszek i kremowe baletki.
Po wyjściu z łazienki wrzuciłam wszystkie potrzebnie rzeczy do mojej czarnej, o ćwiekowanej torby i zeszłam z nią na dół. Szybko zjadłam śniadanie i wypiłam  herbatę. Chwilę później usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam je, a przed sobą ujrzałam piękną postać o blond włosach i pięknych oczach, to była Rose.
- Hej Vickey! - wypowiedziała to posyłając mi jeden ze swoich najpiękniejszych uśmiechów.
- Hej Rose. - odpowiedziałam przytulając ją.
- Już wychodzę. - dodałam po chwili podnosząc moją torbę z podłogi. Wyszłyśmy przed dom, ja zakluczyłam drzwi i ruszyłyśmy w drogę do mojego nowego liceum.
Po ok. 15 min. byłyśmy już przed szkołą.
- Jakoś dziwnie się czuję. - wymamrotałam bardziej do siebie, niż do Rose.
- Nie przejmuj się, będzie dobrze. - powiedziała Rose poklepując mnie po plecach.
- Chodź pójdziemy do pani Harris po kod do twojej szafki. - po chwili dodała, ciągnąc mnie za rękę w stronę drzwi wejściowych szkoły.
Na korytarzu spotkałyśmy, jak sądziłam dyrektorkę, która miała mi dać kod do szafki.
- Dzień dobry pani dyrektor. - krzyknęła Rose w stronę w stronę tej kobiety.
- Dzień dobry. - odpowiedziała.
- To jest moja siostra Victoria Collins, jest nowa i chciałaby wziąć od pani kod do jej szafki.
- Dobrze, zaraz wam go przywiozę. - powiedziała pani Harris.
Chwilę później trzymałam w ręku karteczkę z numerem i kodem do mojej szafki.
- Numer 169. - wymamrotałam do Rose.
- O! To super, to koło mojej, ja mam 173. - powiedziała zadowolona Rose.
- To zaprowadzisz mnie? - zapytałam zmieszana.
- A no tak, jasne! Chodź za mną.
W mgnieniu oka znalazłyśmy się koło naszych szafek. Wrzuciłam do niej swoją torbę i wyjęłam plan lekcji.
1. Biologia z panią Harris.
2. Francuski z panem Roberts.
3. W-F z panią Hudson.
4. Angielski z panią Jefferson.
5. Muzyka z panem Harrisonem.
6. Historia z panią Parkinson.

Świetnie.
- Razem mamy francuski, w-f i angielski - powiedziała Rose.
- Świetnie. - odpowiedziałam z sarkazmem.
- Hej! - krzyknęły nagle jakieś dwie dziewczyny biegnące w naszym kierunku. Jak przypuszczałam były to przyjaciółki Rose, Steph i Bella.
- Heeeeej. - Rose przeciągnęła i przytuliła się z każdą z nich.
- Cześć. - powiedziałam niepewnie.
- Właśnie, dziewczyny to jest moja siostra Victoria. - przedstawiła mnie Rose, lekko się uśmiechając.
- Hej, jestem Stephanie, ale mów na mnie Steph. A to jest Isabella, czyli Bella. - przedstawiła się śliczna blondynka o zielonych oczach.
- Hej, miło mi cię poznać Victoria, jestem Bella. - odezwała się równie ładna szatynka o ślicznych niebieskich oczach.
- Mi też miło was poznać.
- A tak zmieniając temat, to ciekawe co dzisiaj odwali nasza kochana Olivia, żeby zbliżyć się do Justina. - powiedziała Bella.
- Taa, zobaczymy. A oni w ogóle są razem? - zapytała Rose.
- Nie, on chyba nigdy by na to nie pozwolił. - zaprzeczyła Steph.
- Wiecie, że Emilia też na niego leci? - zapytała Bella.
- Serio?! - zapytały równocześnie Rose i Steph.
Ja tak tam stałam, nie wiedząc co robić. Nie wiedziałam co powiedzieć. I kto to do cholery byli Olivia, Emilia i Justin?!
Zmieszanie chyba było widoczne na mojej twarzy, bo Bella za chwilę zareagowała.
- Ale my jesteśmy głupie. Przecież Vickey nie wie w ogóle o kim mówimy. - powiedziała rozbawiona Bella.
- O właśnie, to ja ci wyjaśnię. - powiedziała Rose.
- Justin, to taki chłopak, na którego lecą wszystkie dziewczyny ze szkoły. - po chwili dodała
- A Olivia, to taki plastik, który kocha się w nim najbardziej. Ma swoją bandę, czyli Vanessę i Emily, którą cały czas wykorzystują. To wredne suki. A i jeszcze, Justin zadaje się z Rayanem, Christianem i Nathanem, To chyba wszystko. - Rose skończyła swoją wyczerpującą wypowiedź.
- Dzięki za wyjaśnienie. - powiedziałam uśmiechnięta.
- Hah, nie ma za co.
- Nie radzę ci z nimi zadzierać. Mówię o Olivii i jej psiapsiółkach. Nigdy nie wiadomo, co im może odwalić.- Stephanie próbowała m nie ostrzec.
- Taa, spoko. - powiedziałam oblizując wargi.
- Dobra ja już idę, za minutę dzwonek, a ja mam biologię z dyrektorką. - odparłam po chwili i pożegnałam się z dziewczynami.
- Do zobaczenia na lunchu! - krzyknęła wesoło Rose.
- Okej, pa. - odkrzyknęłam i pobiegłam pod salę 73B. Na szczęście nie było jeszcze nauczycielki i wszyscy stali przed klasą.
Po chwili drzwi od sali się otworzyły i pani Harris wpuściła nas do środka.
Od razu, po wejściu stanęłam przed biurkiem nauczycielki i wręczyłam jej swój plan lekcji, na co ona skinęła głową i pokazała mi ręką żebym usiadła.
Było dużo pojedyńczych miejsc, ale ja jakoś nie miałam ochoty na zawieranie nowych znajomości. Usiadłam sama w ostatniej ławce, w środkowym rzędzie.
Nauczycielka zaczęła sprawdzanie listy.
- Nathan.
- Jestem. - odpowiedział blondyn siedzący w ostatniej ławce, w rzędzie pod oknem.
- Victoria Collins.
- Jestem. - odpowiedziałam, a wszyscy się na spojrzeli, na co się zarumieniłam i schowałam twarz we włosach.
- Justin Bieber.
- Nie ma go, jak zawsze. - nauczycielka dodała bardziej do siebie, niż do nas.
Za nim pani Harris zdążyła wyczytać następne nazwisko, drzwi od sali otworzyły się, a w nich pojawił się pewien chłopak. Miał ciemne włosy, postawione do góry, hipnotyzujące karmelowe oczy, różowe ustaw w kształcie serca. Miał na sobie białą bluzkę z dekoltem w kształcie literki 'v', czarną skórzaną kurtkę, czarne spodnie i supry tego samego kolory. Był powalająco seksowny.





_____________________________________________________________________________

I jest 1 rozdział ;]
Przepraszamy za lekkie opóźnienie, ale niestety nie miałyśmy od rana internetu ;/
Informacje o następnym rozdziale znajdziecie tu : https://twitter.com/LetItDie
Jeżeli to czytasz, prosimy zostaw komentarz :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz